Archiwum

wyświetleń: 2987

Archiwum pierwszej edycji

https://wropenup.wordpress.com

 

 

Prace konkursowe - studenci, przykład

 

Prace konkursowe - gimnazjum, przykład

Prace konkursowe, Technikum - przykład

Wywiad z prof. Janem Miodkiem

Prace konkursowe, liceum

 

Prace konkursowe, liceum

 

Prace konkursowe,

 

Prace konkursowe, przykład, sonda dot, rasizmu

 

 

Prace konkursowe, przykład wywiady dot. tolerancji

 

CZERWIEC 2, 2013 BY MAŁABRUKSELKA

Brukselkowa gra planszowa o Wrocławiu!

Otwarta na wszystkich gra planszowa naszego projektu!

Czas zleciał niczym z bicza strzelił, a tu w planach było opowiadanie i wycieczka do przedszkola, ale w zamian jest gra.

Zasady są proste, poniższe pytania wystarczy wypisać na osobnych karteczkach i za każdym razem, kiedy gracz posuwa się naprzód musi wylosować jedną z nich i odpowiedzieć dobrze na pytanie (których odpowiedzi nie podajemy celowo;). Jeśli jednak nie uda się odpowiedzieć poprawnie, gracz pozostaje na swoim miejscu dwie kolejki. Ilość graczy: niepoliczona :)

  1. Ile jest muzeów we Wrocławiu?
  2. Jaka rzeka przepływa przez Wrocław?
  3. Najdłuższa ulica we Wrocławiu.
  4. Ilość mostów we Wrocławiu?
  5. Co charakterystycznego jest na moście Tumskim?
  6. Gdzie znajduje się lew, co przynosi szczęście?
  7. Most, który nosi nazwę od słynnej bitwy z krzyżakami z 1410 roku.
  8. Co porasta Muzeum Narodowe?
  9. Gdzie znajduje się zegar słoneczny we Wrocławiu?
  10. Podaj imię jednego z krasnali wrocławskich.
  11. Wymień minimum 3 miejsca, gdzie są krasnale wrocławskie.
  12. Wymień film, który był kręcony we Wrocławiu.
  13. Co to jest ‚Jaś i Małgosia’?
  14. Co znajduje się w Wieży Ciśnień?
  15. Najwyższa wieża we Wrocławiu.
  16. Gdzie jest brama garncarska?
  17. Co znajduje się w herbie Wrocławia i co te elementy oznaczają?
  18. Gdzie znajduje się Iglica?
  19. Kto jest prezydentem Wrocławia?
  20. Najsłynniejszy festiwal filmowy we Wrocławiu.
  21. Gdzie znajduje się wieża matematyczna?
  22. Jaki jest symbol wrocławskiego ZOO?
  23. Co znajduje się niedaleko ZOO?
  24. Opowiedz legendę o Mostku Czarownic.
  25. Imię, które nosi wrocławskie lotnisko.
  26. Łacińska nazwa Wrocławia.

 

Życzymy miłego grania i poznawania Wrocławia! :)

[Oryginalna mapa Wrocławia pochodzi ze strony http://www.rekreacja.wroc.pl/artykul.php5?id=96  , w artykule  Bronisława Zathey’a o tytule: Wokół Starego Miasta – Szlakiem dawnych fortyfikacji, czyli Staromiejską Promenadą]

.

 

 

MAJ 30, 2013 BY WTRYBIEOTWARTYM

WROCŁAW oczami obcokrajowców

Dzięki uprzejmości Szkoły Języka Polskiego i Kultury dla Cudzoziemców, która swoją siedzibę ma w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, mieliśmy okazję przeprowadzić ankietę ze studiującymi tam obcokrajowcami.

Oto WYNIKI naszych badań!

Wśród osób ankietowanych najliczniejszą grupę stanowią mieszkańcy Rosji, Ukrainy, Chin oraz Niemiec. Najmniej liczna natomiast jest grupa obywateli Grecji, Portugalii, Włoch. Przeważają osoby, mieszkające we Wrocławiu mniej niż rok, rok, i maksymalnie 2 lata. Wśród ankietowanych nie ma osób, które mieszkałyby we Wrocławiu 3 lata lub dłużej.

W odpowiedzi na pytanie o ulubione miejsce we Wrocławiu najczęściej padającymi odpowiedziami są Rynek, Hala Stulecia oraz Ostrów Tumski. Jako kolejne plasują się Pasaż Grunwaldzki, most Grunwaldzki i Uniwersytet Wrocławski. Wpływ na te odpowiedzi może mieć fakt, że osoby przebywające we Wrocławiu w ramach programu Erasmus i regularnych studiów mieszkają właśnie na Placu Grunwaldzkim i w jego okolicach. Na Uniwersytecie Wrocławskim zaś studiują.

Obcokrajowcy, którzy mieszkają we Wrocławiu najczęściej mają bardzo dobre i dobre odczucia wobec mieszkańców i samego miasta. Żadna z osób nie deklaruje złych odczuć wobec Wrocławian. Mniej więcej 25% ankietowanych wskazuje uczucia mieszane.

Poproszeni o wypisanie trzech słów, które opisują Wrocławian, cudzoziemcy najczęściej wskazywali na to, że mieszkańcy miasta są mili, uśmiechnięci, otwarci, przyjaźni i pomocni. Rzadko zdarzały się określenia negatywne. Wskazywano na fakt, że część mieszkańców słabo mówi po angielsku, co utrudnia komunikację, a także na incydentalne niekulturalne zachowania. Pomimo tego, z ankiet wyłania się pozytywny obraz Wrocławian w oczach obcokrajowców.

Ostatnie pytanie dotyczyło ustosunkowania się do reklamy Wrocławia jako „miasta spotkań”. Ankietowanie najczęściej zaznaczali odpowiedź „zdecydowanie się zgadzam z tym stwierdzeniem”. Nie wszyscy jednak zrozumieli przesłanie tej reklamy, co skutkowało zaznaczeniem odpowiedzi negatywnej.

Na podstawie ankiety uważamy, że cudzoziemcom we Wrocławiu żyje się dobrze, co bardzo nas cieszy! ;)

Follow us @: https://www.facebook.com/pages/Wropenup-wtrybieotwartym/470817356306664?ref=hl

Tweet @: https://twitter.com/wtrybieotwartym

Pozdrawiamy!

wtrybieotwartym

 

MAJ 29, 2013 BY MAŁABRUKSELKA

FRANCUSKO-TURECKO-POLSKA KULTURA, CZYLI ŚLUB WE FRANCJI PO TURECKU Z RODZINĄ O KORZENIACH POLSKICH.

Bonjour!

Tydzień w Paryżu. W niedzielę huczne wesele (nie ślub).

Moja kuzynka – Francuska Aurelie (czytaj: Oreli) wzięła sobie za męża Turka Tuncay’a (czytaj: Tundżaj). Ślub, którego nikt z gości nie widział oprócz rodziców państwa młodych i samych młodych, odbył się w Mosquet (meczet), gdzie kobiety (wierzące lub nie) muszą nosić chustę zakrywającą włosy. Samego ślubu udzielił Immam, czyli duchowy przywódca w religii islamskiej, którym może zostać każdy muzułmanin, bo dziś nie jest to funkcja kapłańska. Narzeczona, teraz już żona, musiała zmienić imię na tureckie i wybrała Alayla, co w tłumaczeniu oznacza „opiekująca się wami”. Spokojna ceremonia ta odbyła się kilka dni przed głośnym weselem.

Zanim jednak liczni goście spotkają się na sali, ma miejsce tak zwane „wykupywanie panny młodej”. Wczesnym popołudniem pan młody wraz ze swoją najbliższą rodziną przychodzą pod dom panny młodej i z okrzykami oraz grajkami (bęben i fujarka, oba instrumenty specyficzne, ale typowe dla kultury islamskiej). Przez dłuższy czas stoją przed drzwiami, zwołując wszystkich obecnych w domu nie przerywając głośnej i radosnej gry. Po tym następuje przekroczenie progu i ojciec panny młodej zakłada córce czerwony, ozdobny pas oraz czerwony, przyozdobiony w półksiężyce i gwiazdy (flaga Turcji) welon zasłaniający jej twarz – jest to symbol tego, iż ojciec „sprzedaje” córkę innemu mężczyźnie. Tu wkrada się nowoczesność i odbywa się niekończąca się sesja fotograficzna państwa młodych z przybyłymi gośćmi, a potem profesjonalna sesja samych młodych narzeczonych. Już na ulicy, tuż przed samym odjazdem Aurelie i Tuncay’a ma miejsce ożywiony, typowo turecki taniec. Dopiero wtedy wszyscy udaliśmy się na ogromną salę, gdzie zanim młodzi weszli, zostali gorąco przywitani i obsypani kolorowymi confetti (co niestety mnie ominęło, bo jechałam w jednym z ostatnich aut w korowodzie). Zaobserwowałam, że raczej turecką tradycją jest robienie wszystkiego głośno, tak więc sama jazda samochodami, na których powiewały czerwono-białe (!) flagi Tureckie, okazała się być nadzwyczajna. Było nas tam wielu, nierównomierne dźwięki klaksonów, błyszczące światła awaryjne, co jakiś czas strzelanie z kapiszonów oraz siedzący w oknach aut młodzi Turcy, wykrzykujący bliżej nieokreślone słowa w świat. Jedni z przechodniów uśmiechali się wesoło, drudzy z politowaniem, a dla mnie, siedząc w jednym z samochodów było wspaniale (bo po cichu, gdzieś tam w marzeniach zawsze chciałam wziąć w czymś takim udział).

 

Wchodząc do sali pierwsze, co dociera do twoich zmysłów to ogłuszająca, turecka muzyka. Dobrym przykładem jest brak możliwości usłyszenia się w odległości… mniej niż metra. Następne, co się zauważa to ilość osób. Ogromna! Myślę, że było nas z 400. Potem znajdują ci stolik. Zjeść można, ale na weselu tureckim serwowane są tylko ciepłe i zimne przekąski (z jednego owocu mam nadal pestkę!). Pomijając jednak kwestię jedzenia, przede wszystkim na takiej zabawie się tańczy, ale oczywiście jak możecie się domyślić, nie są to takie zwyczajne tańce. Są do siebie podobne, ale nie takie same, np. w jednym wszyscy trzymają się za dłonie, a w drugim za małe palce. Oto ono:

film znajduje się na naszej stronie na facebooku >>> " frameborder="0" allowfullscreen>

http://www.facebook.com/video/video.php?v=4275077414329&saved" frameborder="0" allowfullscreen>

Na filmiku można było dostrzec kolorowe chusteczki, którymi wymachiwały niektóre z tańczących osób. Czyżby to miało nadawać rytm? Czy tylko robi się bardziej barwnie? Tego nie wiem, ale wygląda interesująco. :)

Mniej więcej w połowie przyjęcia ma miejsce składanie prezentów na ręce państwa młodych. Głównie są to po prostu pieniądze, a także złota biżuteria dla panny młodej, bo dla Turków tylko złoto ma jakąś wartość. Co było dla mnie nowe i dziwne, nie ukrywam, czytano kto i ile dał, by później, kiedy to dzisiejsi państwo młodzi czy ich rodzice pójdą na wesele do jakiegoś z obecnych gości mogli przynieść im na prezent dokładnie taką samą ilość pieniędzy. Dla każdego, kto coś podarował był wręczany woreczek (patrz: zdjęcie) z cukierkami. Takie zawiniątka są tradycją francuską, dla przykładu moja ciocia wręczała je w kształcie jabłuszek.

 

Wesele trwa do dwunastej, ale nie zabawa! Teraz najbliższa rodzina idzie z państwem młodym do clubu, gdzie również czeka na nich poczęstunek (tutaj mogę się pochwalić, że dzielnie pomagałam w jego przygotowaniu! ;) oraz alkohol, którego na przyjęciu na sali być nie mogło (kultura turecka).

Przeżycie niezapomniane! Polecam :)

 

MAJ 15, 2013 BY WTRYBIEOTWARTYM

„Ja nie przychodzę z lepszego świata”

12 maja mieliśmy przyjemność uczestniczyć w wernisażu Agnieszki Traczewskiej pt. „Dzieci Eretz Israel”, który miał miejsce w Synagodze Pod Białym Bocianem. Jest to artystka, której udało się wykonać fotografie żydowskim dzieciom z Mea Shearim – dzielnicy ultraortodoksów. Podczas krótkiej rozmowy autorka wystawy zdradziła nam, że tajemnicą zrobienia zdjęcia w tym miejscu jest „wyczekiwanie – na moment, sytuację, na to, że ktoś pomoże”. Natomiast na pytanie, czym jest ortodoksja Pani Traczewska odpowiedziała: „Ortodoksja jest trudna do zrozumienia. W ramach tego świata jest to coś, czym się żyje naturalnie i co najbardziej kochamy. Ja chodziłam ubrana na czarno przez tydzień. Oni chodzą całe życie – to jest piękne”. 

Po wernisażu udało się nam porozmawiać z dr Joanną Lisek, która prowadziła spotkanie.

Joanna Lisek – literaturoznawczyni, pracowniczka naukowa Zakładu Studiów Żydowskich Uniwersytetu Wrocławskiego. Działa w Polskim Towarzystwie Studiów Jidyszystycznych w Polsce. Od 2011 r. pełni funkcję członkini zarządu Fundacji Dzielnicy Wzajemnego Szacunku Czterech Wyznań. Pozostaje także w Radzie Programowej Festiwalu Kultury Żydowskiej Simcha we Wrocławiu odbywającego się raz do roku. Współpracuje z Fundacją Bente Kahan przy realizacji projektu Jidysz far ale. Wykłada literaturę i kulturę żydowską oraz język jidysz.

-  Czym dla Pani jest wielokulturowość? Czy ma Pani swoją definicję tego słowa?

Nie mam jednej definicji wielokulturowości. Po pierwsze wydaje mi się, że obecnie w Polsce wielokulturowość jest pewną tęsknotą – to znaczy – Polska rzeczywiście kiedyś była do głębi wielokulturowa i jej historia to historia wielokulturowości, egzystujących kultur obok siebie, współpracujących ze sobą, nachodzących i wpływających na siebie wzajemnie. Krótko po wojnie można jeszcze rzeczywiście mówić o wyraźnie obecnej mniejszości żydowskiej, która działała. Potem już Polska staje się monolitycznym, monokulturowym krajem. Wydaje mi się, że obecnie obserwujemy tęsknotę do wielokulturowości, szukamy jej śladów i okruchów. Druga sprawa, dla mnie niebezpieczna, to traktowanie wielokulturowości jako hasła. Stało się swojego rodzaju sloganem, który jest wykorzystywany przy staraniu się o różnego rodzaju fundusze czy granty. Dobrze jest, jeżeli wydarzenie jest „wielokulturowe”. Tu pojawia się wielkie zagrożenie, które ja widzę, ponieważ te działania później są organizowane bez zrozumienia kultury, którą chce się wykorzystać. Obracanie się w kręgu wielokulturowości jest swego rodzaju wyzwaniem. Pierwszym odruchem, w pewnym stopniu naturalnym, jest postrzeganie człowieka z innej kultury jako obcego. To jest coś, co towarzyszyło ludziom od wieków. Żeby nie zostać na poziomie „obcy”, trzeba wyjść w stronę „innego” i trzeba go po prostu poznać. Poznanie jest najważniejsze. To tak naprawdę nie jest łatwe. Ja doświadczam tego działając w Zarządzie  Fundacji „Dzielnica Wzajemnego Szacunku Czterech Wyznań”. Mogę na co dzień zaobserwować jak trudne jest zrobienie czegoś naprawdę wielokulturowego wspólnie. Kolejnym grantowym słowem jest słowo „tolerancja”. Tolerancja to za mało. To, że ja toleruję, nie oznacza prawdziwego działania na rzecz wielokulturowości. Trzeba czegoś więcej, czyli szacunku. Szacunek jest czymś więcej. Żeby coś szanować, trzeba to poznać. Tolerować mogę obcego, nic o nim nie wiedząc. Natomiast szacunek to jest sytuacja, kiedy znam twoją inność, rozumiem, co nas różni i szanuję to. Tak naprawdę to nie jest proste.

Jak zdefiniowałaby Pani Polskę i Wrocław? Czy jako państwo i miasto naprawdę wielokulturowe, czy państwo i miasto totalnie zamknięte, czy może takie, które jest na drodze do osiągnięcia prawdziwego szacunku dla wielokulturowości?

To jest bardzo trudne. Wydaje mi się, że istnieje różnica pomiędzy Polską zachodnią a Polską wschodnią. W Polsce wschodniej mamy do czynienia z bardziej widoczną wielokulturowością, ponieważ jest to miejsce ośrodków prawosławia i innych mniejszości. Natomiast ideologicznie, to bardziej wielokulturowa jest zachodnia Polska. Czy Wrocław jest miastem wielokulturowym? Staje się nim, a to, co obserwujemy w Dzielnicy to swojego rodzaju unikat. Nie oszukujmy się – nie ma to przełożenia na całe miasto. Nie żyjemy w takiej społeczności, gdzie byłoby rzeczywiście czymś naturalnym, że na klatce schodowej mieszka osoba, która identyfikuje się jako osoba o pochodzeniu żydowskim, prawosławna, katolik czy muzułmanin. Takiej rzeczywistości w naszym mieście nie ma, ale wydaje mi się, że bardzo się to zmienia, głównie ze względu na młode pokolenie. Sądzę, że młodzi ludzie w Polsce są ciekawi innych kultur. Otwartość na to, co inne jest coraz większa. Ważne jest, że obecnie młodzież polska nie ma problemu z językiem angielskim, co zdecydowanie eliminuje podstawową barierę – obawę przed niemożliwością komunikacji.

Czy uważa Pani, że wielokulturowość jest zagrożeniem w takim znaczeniu, że odchodzimy od swojej kultury narodowej, skupiając się na innych?

To jest właśnie kolejny problem wielokulturowości. Okazywanie szacunku innym grupom nie zmienia faktu, że ja wiem, kim jestem i wiem, kogo szanuję. Znam jego inność, ale mam też wyraźnie określoną własną identyfikację. Wydaje mi się, że rozmywają się wyznaczniki polskiej tożsamości. Z jednej strony pojęcie umacniania polskości może się kojarzyć negatywnie i wywoływać obawy przed nacjonalizmami, które są nadal obecne. Powszechna, nie mówię ekstremalna i nacjonalistyczna, tożsamość, która pomagałaby nam  identyfikować się i która sprawiałaby, że mamy takie momenty, że czujemy  wspólnotę z pozostałymi, np. poprzez święta, ale nie tylko święta religijne. Święta zawsze pomagały w identyfikacji, obecnie tego brakuje. Mało jest  sytuacji, w których  jako grupa moglibyśmy się identyfikować jako „my”. I żeby było to pozytywne. Po 1989 roku nastąpiło odejście od wszelkich tego typu wspólnych rytuałów. Osobiście zauważam na przykład, że osoby wchodząc na ścieżkę studiów żydowskich z pewną tęsknotą poruszają tematy związane z tradycyjną, ultraortodoksyjną, żydowskością, która jest określona, daje definicję. Sprawia to, że identyfikujemy się w pewien sposób, chroni przed chaosem i relatywizmem. To niewątpliwie jest ta druga strona medalu.

 – Czy uważa Pani, że napływ zagranicznych świąt, np. Halloween, powoduje odejście od polskich tradycji?

 Uważam, że jeżeli coś zachęca do wspólnego działania i nas łączy, to jest to dobre. Warto może byłoby np., na wzór Czechów, przywołać tradycyjne obrzędy słowiańskie, które na nowo połączyłyby wszystkich.

 – Jak zachęciłaby Pani do otwartości na inne kultury?

 Dla mnie idealnym fragmentem, który zachęca do wielokulturowości jest fragment „Małego Księcia”. Moment, kiedy Książe oswaja Liska jest kwintesencją tego, jak ja widzę dialog międzykulturowy. „Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś” – słowa te ukazują, że nie można tworzyć kultury w oderwaniu od człowieka ani tak jej postrzegać. Kultura nie jest bytem pozaludzkim. Studiując jakąś kulturę, warto zainteresować się obecną wspólnotą, zainteresować się ludźmi, nawet jeśli ich liczebność się zmniejszyła. Odsyłam raz jeszcze do fragmentu dialogu pomiędzy Małym Księciem a Liskiem. ;)

Follow us @: https://www.facebook.com/pages/Wropenup-wtrybieotwartym/470817356306664?ref=hl

Tweet @: https://twitter.com/wtrybieotwartym

Pozdrawiamy!

wtrybieotwartym

 

 

Autorką zdjęć jest Joanna Krajewska, której serdecznie dziękujemy !

To bardzo ważne, bo dzięki Joannie mamy takie fajne zdjęcia.

 

 

MAJ 13, 2013 BY KLIKOWCY

Jesteśmy ludźmi, wszyscy.

 

W ramach walki z rasizmem jeden z naszych szkolnych artystów włączył się w pracę naszej grupy i pomógł nam promować otwartość swoją twórczością.

MAJ 12, 2013 BY MAŁABRUKSELKA

Przepis na dango

Konban-wa! ;D

Dzisiaj dla małej odmiany podam wam przepis na małą, słodką, japońską przekąskę. Dango :)

(Wszystkie produkty, które wymieniam w przepisie są dostępne w zwykłym sklepie spożywczym.)

Składniki:

* 1 szklanka mąki ryżowej (zwykłej)                  * ok 2 szklanki przegotowanej wody            * 1/2 szklanki cukru     *sos sojowy         *mąka kukurydziana.

Przygotowanie:

Weźcie wysokie naczynie (najlepiej takie do ciasta) i kolejno wsypujcie troszeczkę mąki ryżowej. Najlepsza jest właśnie napowietrzona. Następnie dodawajcie małe ilości wody. Nie może powstać paćka ani nie może być zbyt suche, bo ciasto się nie zlepi.  Dosypcie połowę cukru z połowy szklanki. Gdy powstanie plastyczna masa, zacznijcie ubijać ją rękoma..z około 1 minutę. Przyszykujcie naczynie do gotowania na parze. (Jeśli takowego nie posiadacie naszykujcie duży, pojemny garnek. Zalejcie go tak do 1/3 wodą i wstawcie mały, suchy garnek) Z ciasta uformujcie większe kulki i poukładajcie w naczyniu. Ustawcie czas na 20 min. Ciasto zmięknie i  zrobi się gładkie.  ( *do garnków* Włączcie gaz i zagrzejcie wodę do wrzenia. W suchym garnku poukładajcie kulki. Pokrywę od dużego garnka obwińcie materiałem. I zakryjcie garnek.)

W tym czasie naszykujcie rondelek. Zajmiemy się sosem ;D    Przygotujcie 2/3 szklanki wody, pozostały cukier (chociaż oryginalnie jest jedna szklanka na sos..ale bo bardzo słodka wersja), 3 szklanki sosu sojowego oraz mąkę kukurydzianą. Wszystkie płynne składniki wlewamy do rondelka wstawionego na średni gaz. Dosypujemy cukier. Sos gotujemy póki cukier się nie rozpuści. W między czasie do małej miseczki wsypujemy trochę mąki ryżowej i dolewamy malutko wody. Mieszamy. I cały czas mieszając w garnku dolewamy mąki. Dodajemy ją w celu zagęszczenia sosu.

Gdy sos będzie gęsty zdejmujemy z kuchenki.

Gdy gotowanie na parze dobiegnie końca wyjmujemy kuleczki. Maczając je w zimnej wodzie ponownie wyrabiamy w dłoniach (Uwaga! W środku mogą być bardzo gorące). Wszystkie wyrobione części łączymy znów w jedno ciasto. Wyrabiamy je pół minuty.

Na koniec odrywamy fragmenty i formujemy w kulki. Nabijamy je na patyczek do szaszłyków. Najlepiej jak trzy na patyk.

Polewamy sosem i gotowe! ;D

Itadakimasu!

 MAJ 11, 2013 BY JMKEY

Difference…

 

 

MAJ 1, 2013 BY WTRYBIEOTWARTYM

Niezwykła podróż w głąb Afryki!

W piątek 26 kwietnia odwiedziliśmy grupę integracyjną w Przedszkolu nr 109 we Wrocławiu. Zabraliśmy przedszkolaków w podróż w głąb słonecznego kontynentu, jakim jest Afryka.

Najpierw zapytaliśmy maluchów, co wiedzą o Afryce. Dowiedzieliśmy się przede wszystkim, że to kontynent i jest tam bardzo gorąco, a największe zwierzę lądowe, czyli słoń zamieszkuje tamtejsze tereny. Następnie rozdaliśmy dzieciom kontury Afryki i poprosiliśmy, aby wypełniły je kolorami, które kojarzą im się z tym kontynentem. Kolejnym zadaniem dla przedszkolaków było narysowanie afrykańskich domków. Potem nadszedł czas na zabawę w takt afrykańskiej muzyki. Każdy wylosował jedno zwierzę mieszkające w Afryce i tańczył, udając je – mieliśmy m.in. goryle, papugi, małpki oraz słonie. ;) Jednak najwięcej radości sprawił maluchom tzw. „Słoniowy Berek”, gdzie Mama Słonica łapała swoje Słoniątka. Na koniec złapaliśmy się za ręce i wspólnie zatańczyliśmy do piosenki Majki Jeżowskiej pt. „Kolorowe dzieci”.

Oczywiście wszystkim ćwiczeniom i zabawom towarzyszyła żywa dyskusja. Naszym celem było uzmysłowienie przedszkolakom, że świat jest różnorodny, a dzieci mieszkające w różnych zakątkach świata są bardzo podobne, mimo widocznych różnic oraz przekazanie im podstawowej wiedzy na temat Afryki. A dzieciaczki są cudowne, brały aktywnie udział w zajęciach i pięknie z nami pracowały! ;)

Dziękujemy Dyrekcji przedszkola za możliwość spotkania i zaproszenie na przeprowadzenie kolejnych zajęć. Z przyjemnością z tego zaproszenia skorzystamy.

 

 

 

KWIECIEŃ 27, 2013 BY CARSMOVIES

Tolerancja, dyskryminacja, stereotyp – według Jana Miodka

 

Tolerancja, dyskryminacja, stereotyp – według Jana Miodka

 

Tuż przed Świętami Wielkanocnymi mieliśmy okazję spotkania z profesorem Janem Miodkiem. Ci, którzy oglądali naszą sondę o rasizmie znają poglądy popularnego językoznawcy na ten temat.

Dzisiaj proponujemy komentarza Pana Profesora na temat słów, które wiążą się ściśle z tematem naszego konkursu : stereotyp :( , dyskryminacja :( , tolerancja :))) .

A przy okazji bardzo dziękujemy Panu Profesorowi za otwartość i życzliwość. Równocześnie wyrażamy naszą radość z faktu ze mimo zagrożenia, program >Słownik polsko polski< pozostaje na antenie. .Protesty tysięcy widzów przyniosły skutek. Gratulujemy ! :)

.

. KWIECIEŃ 27, 2013 BY 29TEAM

Wrocławski Wirus Otwartości!

Wirus, o którym wspominaliśmy w poprzednim poście został przez nas przyłapany! Siedział nad panoramą miasta  i zarażał otwartością, radością i pozytywną energią coraz szersze grono Wrocławian! Nikt nie jest w stanie mu się oprzeć, nasze  spokojne miasto ogarnęła epidemia. A oto sylwetka sprawcy, który już króluje nad stolicą Dolnego Śląska.

 

Może ty również jesteś zarażony?

KWIECIEŃ 20, 2013 BY ENIHSNUS

Enihsnus w Kolumbii

Tym razem, Enihsnus zawitał to dalekiej Kolumbii, po to abyście poznali zwyczaje tamtejszych mieszkańców :)

 

Oto niektóre z nich:

  • Kolumbijczycy uwielbiają wybory miss. W każdej wiosce, miasteczku i dużym mieście miss wybiera się kilka razy do roku i to z przeróżnych okazji. Każde święto jest doskonałym pretekstem do organizacji wyborów miss,
  • Każdego mężczyznę w krawacie nazywa się „doctor” (bo wygląda na ważnego), a elegancko ubraną panią „doctora”, mimo iż z medycyną nie mają oni nic wspólnego;
  • Kolumbijskie imiona są najczęściej dwuczłonowe, a także używa się dwóch nazwisk rodowych
  • Kolumbijczyk, który nie zjadł obiadu, jest człowiekiem nieszczęśliwym. Od samego rana w kolumbijskich biurach rozmowa toczy się wokół tematu, gdzie będziemy jeść obiad i nieistotne jak ważne mamy zadania na dany dzień, o godzinie 13:00 może się wszystko walić, ale trzeba na ten obiad pójść :)

A oto kolejny zwyczaj, który dał o sobie znać Enihsnusowi:

W Kolumbii zaskoczony byłem jednym: WSZYSTKO Z ANANASEM! Już myślałem, że będę głody w tym pięknym kraju, dopóki…

KWIECIEŃ 18, 2013 BY FRANKOFILE

Pogromcy Stereotypów część II

Po znalezieniu takiego opisu Włocha (oczywiście jest on stu procentowo żartobliwy), musieliśmy w naszym wpisie sprostować te stereotypy :)

„Włoch, wg stereotypów, jest gruby, ponieważ przez całe życie wsuwa pizzę, owoce morza, ryby i kilka kilo makaronu dziennie. Regularnie upija się  włoskim winem, a w ustach trzyma nieodłącznego papierosa marki MS.
Włoch nie pracuje, ponieważ na skutek starań 55 kolejnych rządów od czasu II wojny światowej, zupełnie mu się to nie opłaca. Jedynym opłacalnym dla niego zajęciem jest okradanie turystów, co praktykuje z upodobaniem zarówno przez doliniarstwo, jak i ustalanie cen biletów do muzeów i galerii.
Włosi porozumiewają się krzykiem. Jeżeli dwaj Włosi stoją naprzeciw siebie w kościelnej krypcie i w zupełnej ciszy, to i tak krzyczą. Dodatkiem do krzyku jest żywiołowa gestykulacja.
Włoch przemieszcza się za pomocą klaksonu, do którego samochód jest tylko mało istotnym dodatkiem. Młodzież używa skuterów, koszmarnie głośnych, ale za to łatwiej na nich wjechać tam, gdzie to zakazane – karabinierzy i tak zatrzymują wyłącznie młode, rozchichotane dziewczęta.
Podsumowanie: Włoch jest tępy, niedouczony, rozgorączkowany, skorumpowany i wyjątkowo głupi.” (źródło :http://www.teksty.jeja.pl/416,wielka-ksiega-stereotypow.html)

Od czego by tu zacząć…?                                                                                                                                                                                                                    

Po pierwsze: Włosi jedzą bardzo dużo makaronu,a  co najmniej raz w tygodniu pizzę (oczywiście bez ketchupu!). Ale co do owoców morza i ryby polemizowalibyśmy… Tradycyjny włoski posiłek trwa bardzo długo i składa się z wielu dań, bardzo podobnie jak we Francji, ale w jego skład nie wchodzą frutti di mare.

Wino? Oczywiście, są koneserami wina, a co do papierosów- bardzo dużo palą. Teraz praca… co do niej, to nie jest tak, że Włosi nie chcą pracować lub „nie opłaca im się”. Jest to pracowity naród, ale gorzej z miejscami pracy. Oczywiście, ich sjesta jest rzeczą świętą i nikt nie wyobraża sobie podczas niej pracować, ale to już inna kwestia :)

Doliniartwo? No niestety, we Włoszech turyści powinni się mieć na baczności. Targi, bazary lub nawet centra handlowe to raj dla kieszonkowców. No i faktem jest, że zwiedzanie włoskich zabytków nie jest zbyt tanie. Krzyk (raczej głośne mówienie..) coraz bardziej zanika. Głównie dorośli nadal tak się porozumiewają, najcześciej na ulicach, ale wynika to z wielkiego hałasu jaki panuje na ulicach. No i gestykulacja. Stu procentowy fakt, nie da się zaprzeczać. Ma to wielki urok, bardzo urozmaica rozmowę. Włosi nie tylko gestykulują „jak popadnie”, ale mają szczególne gesty na wybrane zwroty.                                                                                                                 

Klakson? Jest to popularne, ponieważ Włochy, jak każdy wie, znane są z wąskich uliczek. Panuje na nich wielki tłok, mnóstwo turystów oraz lokalesów próbujących się przemieszczać. Inaczej nie dałoby rady nigdzie dojechać…

Podsumowanie: Nie taki Włoch zły jak w stereotypach… Wydaje nam się, że jego działania i nawyki są zupełnie uzasadnione.

Ten post pomogła nam napisać Ola, z którą ostatnio zamieściliśmy wywiad. Jeszcze raz dziękujemy, ze ponownie chciała nam udzielić odpowiedzi na różne pytania związane z jej krajem! :)

 

KWIECIEŃ 17, 2013 BY JMKEY

Czym skorupka za młodu nasiąknie….

 

Dzieci można porównać do małych papużek. Dlaczego? Uczą się poprzez naśladowanie innych. Obserwowanie stylu zachowania dorosłych, wypowiadanych słów stanowi źródło powielanych schematów.
Nawet jeśli wydaje, że maluch nie zwrócił uwagi na słowo bądź porównanie, pozory mogą mylić. Mają dobry słuch i niezawodną pamięć. Wyłapują wszystkie słowa i potrafią później użyć je w odpowiednim kontekście.

Stąd pomysł – wedle przysłowia „Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci”– przeprowadzać wśród dzieci mini-edukację na temat stereotypów i kultury w formie zabaw.

Spotkanie odbyło się w świetlicy środowiskowej w Szkole Podstawowej nr 12.
Po krótkiej prezentacji dotyczącej stereotypów i dyskryminacji przeszliśmy do przyjemniejszej części, czyli zabaw.
Wybrane zabawy wywodziły się z Zambii i Nepalu, dlatego najpierw przybliżono dzieciom ciekawostki kulturalne wymienionych państw.

Gra z Nepalu nazywała się „Machha machha bhyaguto, czyli Ryba i żaba” (tzw. gra na refleks), natomiast zambijska – „banyoka”, czyli wąż (tzw. wyścig rzędów).

KWIECIEŃ 17, 2013 BY ENIHSNUS

Enihsnus na Wyspach

Tym razem, Enihsnus się rozmarzył i zaczął wspominać minione Święta Bożego Narodzenia i opowiedział nam krótką historię:

Inne zwyczaje wspomniane przez Enihsnusa:

 

  • Nie pomyślcie, że śnicie, kiedy robiąc poranna toaletę, zauważycie dwa krany po obu stronach umywalki- jeden z gorącą, a drugi z zimną wodą;
  • Jak wiecie, panuje w Anglii ruch lewostronny, jednak ku naszemu zdziwieniu, nie jest taki dziwny jakby się mogło wydawać. Sięgając trochę do historii, dowiemy się, że za sprawą Francuzów ruch lewostronny zamieniono w Europie na prawostronny. Lewą stroną poruszano się od starożytności aż po czasy Napoleona, dopiero potem zaczęło się to stopniowo zmieniać;
  • W wielu domach, by mieć prąd, należy kupić sobie kartę i ją doładować. Spotyka się też małe przenośne urządzenia, które w sklepach ładuje się za wybraną kwotę lub korzysta się z automatów, do których wrzuca się monety. Licznik, cały czas informuje ile jeszcze zostało pieniędzy do wykorzystania;
  • Każdy przystanek jest „na żądanie”- żeby wsiąść trzeba „zamachać”, inaczej kierowca się nie zatrzyma. Podobnie sprawa ma się do wysiadania, jeśli nie naciśniemy przycisku „stop” w porę, czeka nas „zwiedzanie miasta”, co przydarzyło się podziwiającemu uroki Anglii, Enihsnusowi…:)

 

KWIECIEŃ 13, 2013 BY ENIHSNUS

Enihsnus i randka w Chinach

Po odwiedzeniu Hiszpanii, Kret udał się do fascynujących Chin.

Pracując tam w biurze,  poznał na własnej skórze dość nietypowy zwyczaj:

Oprócz tego Enihsnus radził nam, żeby:

  • wystrzegać się dawania Chińczykom w prezencie zegarków, ponieważ wierzą, że przynoszą one nieszczęście,
  • pamiętać o tym, że w Chinach kolorem żałobnym jest biały,
  • mieć na uwadze, że samochodem do Chin wjechać nie można, a na miejscu można wypożyczyć auto  jedynie wraz z kierowcą,
  • pamiętać, że starzec w Chinach jest symbolem mądrości, a jednocześnie osobą, która ma zawsze rację, a nasza pomoc z racji wieku jej się zwyczajnie należy,
  • nie przestraszyć się na drodze, ponieważ w Chinach każdy jeździ jak chce i zamiast kierunkowskazów, kierowcy często używają klaksonów, natomiast przechodnie przechodzą przez ulicę tam, gdzie im jest wygodnie,
  • nie “celować” stopy w któregoś z zamieszkujących chińską ziemię np. poprzez założenie nogi na nogę, ponieważ jest to bardzo obraźliwe,
  • nie głaskać po głowie nikogo,  w tym dzieci, ponieważ głowa uchodzi za miejsce święte.

Teraz, kiedy Enihsnus pozna uroczą Chinkę, będzie wiedział jak się zachować 

 

KWIECIEŃ 11, 2013 BY #TOLERANCYJNI

Sonda o rasizmie

CZYM TAK NAPRAWDĘ JEST RASIZM,
SKĄD ON SIĘ BIERZE?

Przeprowadziliśmy sondę w której oczekiwaliśmy odpowiedzi na te dwa pytania. Postaramy się odtworzyć zgodnie z prawdą rozmowy, których byliśmy świadkami.

Marcin (19 lat) – Rasizm.. trudno ubrać to w jakieś lepsze słowa. Dla mnie jest to po prostu nienawiść do osób, które różnią się od nas w pewien sposób. Pogarda względem innych, chociaż tak naprawdę nie widzimy tego, że wszyscy jesteśmy tacy sami, mamy takie samo serce i wszyscy posiadamy uczucia.

Natalia (17 lat) – Rasizm to z pewnością bardzo zła rzecz. Myślę, że częściowo bierze się ona z niewiedzy i strachu przed tym, co jest dla nas nieznane. Rasizm to w pewien sposób „słabość” dzisiejszego świata i ludzi na nim żyjących, ale przecież człowiek, który zna swoje słabości, staje się silniejszy. Każdy człowiek jest inny, ale żyjemy pod tym samym niebem.. i myślę, że właśnie to nas łączy.

Gabriela (23 lata) – Cóż.. sama do końca nie wiem.  Dla mnie rasizm bierze się po prostu z bajek, które opowiadane są nam od dzieciństwa. W końcu łatwiej kogoś znienawidzić, niż zrozumieć, czyż nie?

Jacek (17 lat) – Rasizm? Dla mnie to nic złego (śmiech). Póki istnieje zło, może istnieć też dobro. To po prosto harmonia. Gdyby nie było złych ludzi, nie byłoby też tych dobrych, których podziwiamy. To normalna kolej rzeczy, co nie oznacza, że nie powinno się z tym walczyć.

Maciek (22 lata) – Dla mnie to po prostu oznaka tchórzostwa. Nie wiem dlaczego ludzie nienawidzą innych, skoro nawet ich nie znają. Nie mają odwagi, by spojrzeć prawdzie w oczy, dlatego zachowują się w ten sposób.

Bardzo dziękujemy wszystkim za udzielenie odpowiedzi. W ramach prywatności, nie podaliśmy nazwisk osób, które brały udział w sondzie. Większość osób pytanych odpowiadała bardzo podobnie do kandydatów wyżej, tak więc ostatecznie zamieściliśmy wypowiedzi, które wnosiły coś nowego, zawierając także elementarną cząstkę sensu, którą dzieliła się z nami większość pytanych.

SERDECZNIE DZIĘKUJEMY,
TOLERANCYJNI.

KWIECIEŃ 10, 2013 BY ENIHSNUS

Enihsnus w Hiszpanii

Zaczynamy opowieść z podróży Enihsnusa! Na pierwszy rzut idzie Hiszpania :)

Poniżej Kret i słynna fiesta „Tomatina”.

 

Enishnus był jeszcze zaskoczony kilka razy, kiedy:

  • zobaczył, że Hiszpanie podczas powitań i pożegnań mają zwyczaj całować nowo poznane osoby w oba policzki- od razu spodobał mu się tez zwyczaj :)
  • usłyszał, że Hiszpanie do wszystkich na przywitanie mówią „hola” (cześć), bez względu na to, czy osoba ma 7 czy 40 lat. Hiszpanie są po imieniu z nauczycielami w szkole, lekarzami, panią z cukierni czy z osiedlowym szewcem.
  • Enihsnus nie wiedział o co chodzi, kiedy zaraz po kichnięciu usłyszał Jesús. Jest to hiszpański odpowiednik naszego „na zdrowie”.
  • kolega Enihsnusa, zdradził, że Hiszpanie mają w zwyczaju wyrażać głośno swoje opinie o kobietach, nawet nieznajomych, jednak zazwyczaj są one pochlebne i wyrażają uznanie,
  • doświadczył jak się imprezuje w Hiszpanii, otóż:  przy rodzinnych stołach nie ma tematów tabu, niezliczone fiesty ze wszystkich okazji to powód do biesiadowania, śpiewów i tańców do białego rana. Zabawa w Hiszpanii jest nie tylko jest w święta- sardana, flamenco i wszelkie inne tańce nie ustają od czwartkowego wieczora do niedzielnej nocy!
  • spodobało mu się, że nikomu się nigdzie nie spieszy, a znaczna część Hiszpanów wyznaje zasadę, że przecież i tak wszystko można zrobić mañana, czyli jutro :)

Jakie znacie jeszcze inne hiszpańskie zwyczaje, nawyki?

KWIECIEŃ 8, 2013 BY ENIHSNUS

Enihsnus i mała rewia mody

Nasz przystojny Kret Enihsnus i mała rewia mody! Rewia nie byle jaka, wręcz bardzo oryginalna, bo Kret przyodział  stroje narodowe.

Stroje, dokładnie z tych krajów, które odwiedził i o których będzie opowiadać.

Już poznajecie,  w których krainach drążył ryjkiem tunele? :)

Enihsnus, dzięki swojej otwartości na poznawanie kultur, ludzi i ich zwyczajów, szybko zjednał sobie wielu przyjaciół. Stroje, które widzicie są od nich prezentami. Warto być open :)

KWIECIEŃ 1, 2013 BY WTRYBIEOTWARTYM

Źródła rasizmu – mapa myśli

Mimo że specjaliści od savoir-vivre twierdzą, iż przy świątecznym stole nie porusza się tematów, które mogą nas poróżnić, my postanowiliśmy zaryzykować. Poprosiliśmy spotkane podczas świątecznego odpoczynku osoby o próbę zastanowienia się nad przyczynami rasizmu. Mapa myśli przedstawia najczęstsze skojarzenia, które padały z ich ust.

 

Wszystkie z nich to uczucia i emocje negatywne. Oprócz tak oczywistych skojarzeń jak uprzedzenie, stereotyp czy uproszczenie, pojawiają się rzadziej dostrzegane, np. wpływ polityki czy historii, pseudonauka czy choroba, która powoduje zachowania dyskryminacyjne.
Zróbmy wszystko, aby nasze otoczenie reprezentowało postawę Malcolma X, wyrażoną słowami: „Każdy człowiek – człowiekiem. Nie – białym, czarnym, śniadym czy czerwonym.”.

 

 

MARZEC 27, 2013 BY WTRYBIEOTWARTYM

mała zagadka na wieczór!

 

 

 

 

 

 

 

 

MARZEC 26, 2013 BY JMKEY

stereotypy

 

 

MARZEC 17, 2013 BY EUROPESTKI

Hands carry weight :)

 

MARZEC 16, 2013 BY WTRYBIEOTWARTYM

Opennes makes a difference

Zaprojektowaliśmy wlepkę!

 

Marzy nam się, aby Wrocławianie ujrzeli ją na wrocławskich przystankach, w autobusach i tramwajach oraz żeby sami mogli pokazać swoją otwartość na świat przyklejając ją gdziekolwiek im się podoba! :)

 

MARZEC 13, 2013 BY 29TEAM

Drzwi na świat!

Przepraszamy, że tak późno, ale lepiej teraz niż wcale – dziś i my rozpoczynamy dzielenie się pozytywną myślą! Musieliśmy naoliwić zawiasy i w końcu otwieramy nasze Drzwi na Świat!

 

Otwórz drzwi tolerancji i ujrzyj świat, którego dotąd nie znałeś! Nasz rysunek, powstał na podstawie właśnie tego hasła. Pamiętajcie, tylko to co czujemy i wyrażamy w stosunku do innych, definiuje nas i otwiera, bądź zamyka nasze drzwi do świata. Otwierając swoje serca, otwieramy sobie drogę do poznania tego, co nieznane. Możliwości, jakie stawia przed nami życie, są w zasięgu ręki tylko dla tych, którzy walczą ze stereotypami, silnie wspierając tolerancyjność.

MARZEC 6, 2013 BY WTRYBIEOTWARTYM

Rola kobiety – projekt z okazji Dnia Kobiet!

„Ciężki jest los współczesnej kobiety.
Musi ubierać sie jak chłopak, wyglądać jak dziewczyna,
myśleć jak mężczyzna i pracować jak koń”
Elizabeth Taylor

Wrocław jest miastem, w którym styka się wiele religii i kultur. Postanowiliśmy z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet zbadać rolę kobietw religiach, wyznawców których skupia Wrocław.

 

 

 

Przeprowadziliśmy wywiad z ks. Grzegorzem Cebulskim, który związany jest z Parafią Prawosławną śww. Cyryla i Metodego we Wrocławiu.

1. Jaką pozycję zajmuje kobieta w prawosławiu?

„Nie ma mężczyzny bez kobiety ani kobiety bez mężczyzny”, bo w nieprzerwanym związku stoją jedno wobec drugiego.

Mężczyzna i kobieta stworzeni zostali do jedności. Sprawcą ich rozdzielenia był szatan, który przemówił tylko do kobiety. Evdokimov twierdzi, wbrew tradycji katolickiej, że wąż w rajskim ogrodzie dlatego zwrócił się do Ewy, ponieważ to ona była płcią religijnie silniejszą i zwycięstwo nad nią było zwycięstwem nad całym rodzajem ludzkim. Historia upadku pierwszych rodziców rozpoczęła „schizmę ontologiczną” – przerwanie jedności dwojga i przeciwstawienie pierwiastka męskiego pierwiastkowi żeńskiemu.

W tym właśnie aspekcie ważnym jest stosunek Prawosławia do instytucji małżeństwa i pogląd na rolę kobiety w rodzinie. Chrześcijańska rodzina to „mała cerkiew” stworzona na obraz Cerkwi Chrystusowej. Apostołowie zaś nauczali, iż głową rodziny jest mężczyzna a nie kobieta. Jednak to „pierwszeństwo” nie oznacza w cale nierówności, a władza męża to władza miłości, taka jak władza Chrystusa w Cerkwi /Kościoła: „Żony niechaj będą poddane swoim mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony (poddane) mężom – we wszystkim. Mężowie miłujcie swoje żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie… …niechaj każdy z was miłuje swoją żonę jak siebie samego, a żona niechaj boi się swego męża” (Ef.5:22-33). „Niechaj boi się” nie oznacza wcale strachu, czy też obawy przed jego siłą, ale obawę przed zasmuceniem męża, zniszczeniem miłości i jednomyślności w rodzinie. Będąc głową rodziny mąż powinien okazywać miłość i szacunek swojej żonie: „Podobnie mężowie we wspólnym pożyciu liczcie się rozumnie ze słabszą istotą – niewiastą! Darzcie żony czcią, jako te, które są razem z wami współdziedzicami łaski, życia…” (1P:3,7). Tak więc nie brak równości, ale harmonijna wspólnota podczas pełnienia zróżnicowanych funkcji, powinna charakteryzować zarówno życie w rodzinie jak i w Cerkwi. Bo przecież, jeżeli rodzina to „Mała Cerkiew”, to Cerkiew jest dużą rodziną.

Ewangelia daje nam świadectwo o jednakowej godności osobowej mężczyzny i kobiety. W tradycji wschodniej znana jest posługa diakonis, która trwała aż do XI wieku.

Ale o tym będzie niżej:

W praktyce istnieje wiele różnorodnych zajęć, które w większości odpowiadają a nawet przewyższają obowiązki diakonis. O niektórych z nich mówi dokument sporządzony podczas Ogólnoprawosławnych Konsultacji Teologicznych, które odbyły się na wyspie Rodos w Grecji w listopadzie 1988 roku, poświęcony roli kobiet w Cerkwi Prawosławnej. Mowa tu o:

  • oświacie i chrześcijańskim wychowaniu na wszystkich szczeblach edukacji, poczynając od szkół cerkiewnych aż po wyższe szkoły teologiczne np. seminaria.
  • pomoc w przygotowaniu nowożeńców do sakramentu małżeństwa, podobnie z przygotowaniem do chrztu oraz troska o ludzi potrzebujących pomocy.
  • władza cerkiewna, uczestnictwo w organach zarządzających na szczeblu parafialnym, diecezjalnym jak i centralnym.
  • służba socjalna, w tym również praca z ludźmi chorymi, starszymi wiekiem, samotnymi.
  • prowadzenie chórów – dyrygentura, czytanie i śpiewanie w cerkwi. – ikonografia – praca z dziećmi i młodzieżą

Przedstawiony rys historyczny zinstytucjonalizowanej służby kobiet w Cerkwi pokazuje, jak wielkie znaczenie pokładała Cerkiew w służbie kobiet. Pomimo, że w dzisiejszych czasach nie ma już ani służby wdów, ani diakonis, ani mirofor (specyficzna funkcja kobiet w Cerkwi jerozolimskiej – występowała jeszcze w XII w.), to jest rzeczą oczywistą, że to właśnie kobiety stanowią przytłaczającą większość aktywnych wiernych w Cerkwi. Istniejące bractwa skupiają głównie kobiety, grupy młodzieży są zdominowane przez młode dziewczęta. Kobiety w naszych parafiach dbają o czystość i porządek w świątyni, o szaty liturgiczne. To właśnie kobiety stanowią większość cerkiewnych chórów. Potężne grono kobiet pełni funkcje w radach parafialnych, jest psalmistami i dyrygentami parafialnymi. Wymienione wyżej przykłady dają już pewien zewnętrzny obraz udziału kobiet w życiu Cerkwi. Pierwszym aspektem problemu uczestnictwa kobiet w życiu Cerkwi jest istnienie i rola żon duchownych, tj. „matuszek”- „MATECZKA”. Poprzez cerkiewną służbę swego męża matuszka też przejmuje swego rodzaju służbę. O ile służba duchownego ma swe główne miejsce przy ołtarzu, to matuszka utożsamia się z wiernymi zgromadzonymi w cerkwi. Matuszka jako przebywająca częściej wśród ludzi staje się zwykle powiernicą ich kłopotów, zmartwień i problemów. Drugi aspekt dotyczy katechizacji i wychowania dzieci w duchu prawosławnym. To głównie matki uczą dzieci składać palce i żegnać się, mówić pierwsze modlitwy. To matki odpowiadają na pytania dziecka – Kim jest Bóg?, Dlaczego należy chodzić do cerkwi? Matki podnoszą dzieci do Św. Eucharystii, pilnują by chodziły na religię – przekazują im swoją wiarę. Jeśli wziąć pod uwagę słowa, że „strażnikiem wiary w Prawosławiu jest wierzący lud”, to na pewno tę wytrwałość i twardość stania na straży Prawosławia zawdzięczamy w dużej części naszym prawosławnym kobietom – Matkom, Babciom, Siostrom…

2. Czy wyobraża sobie Ksiądz sytuację, w której kobiety będą na równi z mężczyznami sprawować funkcje sakralne?

Nie, nie będzie takiej sytuacji. Prawosławne rozumienie służby kapłanów

( gr. Iereos, Preswiteros) w Cerkwi opiera się na ikonograficznym naśladownictwie kapłaństwa Chrystusa. Kapłan podczas Św. Liturgii w sakramencie eucharystii uobecnia całemu zgromadzeniu Chrystusa. To fakt, że Chrystus przyszedł na ziemię jako mężczyzna powoduje, że do tej służby kapłańskiej powołani są jedynie mężczyźni. Przekonanie co do takiego stanowiska prawosławni opierają na Św. Tradycji Cerkwi  /Kościoła. Przy czym opieranie się na Św. Tradycji, to nie werbalne traktowanie Kanonów apostolskich, lecz raczej przekonanie, że Św. Cerkiew od momentu powstania do chwili obecnej, w każdym momencie w sposób doskonały prowadziła i prowadzi swoich członków do zbawienia. W żadnym momencie historycznym nie był podnoszony w Cerkwi problem kapłaństwa kobiet, gdyż byłoby to w sprzeczności z nauką Cerkwi i jej dogmatami. Kapłani mogą być żonaci lub samotni, mogą być mnichami, ale zawsze to byli i będą mężczyźni.

Dlatego też, jak pisze ks. Hopko z USA, normą w prawosławiu, co też widzimy we wczesnym chrześcijaństwie, jest fakt, że kapłanem jest mężczyzna żonaty, mąż swej żony i ojciec swoich dzieci. Fakt nazywania kapłana słowem „ojciec”  wynika właśnie stąd, że poprzez reprezentowanie w sposób sakramentalny osoby Jezusa, kapłan ilustruje i odnawia w społeczności „ojcostwo” Boga Ojca, jak to czynią podobnie wszyscy ojcowie w swoich rodzinach.
Cerkiewna służba kobiet w przekroju tradycji i historii Cerkwi/Kościoła:
a) Służba wdów:

Pierwsze sygnały o zorganizowanej formie służby kobiet w Cerkwi pochodzą z listów pasterskich ap. Pawła z ok. 65 r. n.e. Apostoł pisze o tzw. służbie wdów, której charakterystyczną cechą jest dobroczynny charakter. Dobroczynność cerkiewna osiągnęła w tym okresie swoje apogeum, gdyż niezmiernie głębokie i żywe odczucie religijne powodowało zacieranie się granic między „moim” i „twoim”, i biedne społeczności postanawiały wspólnie pościć, by mieć możliwość nakarmienia tych rzeczywiście najbiedniejszych. Głównie troszczono się o wdowy i sieroty. Wdowy m.in. dlatego pozostawały na utrzymaniu Cerkwi, gdyż chrześcijaństwo tego okresu sprzeciwiało się powtórnemu zamążpójściu. W powtórnym ślubie Cerkiew widziała pewne wyrzeczenie się miłości w stosunku do pierwszego męża i pozwalała na powtórny ślub jedynie by zapobiec zgorszeniu, i tylko tym osobom, których życie duchowe nie było dostatecznie głębokie i było zdominowane przez żar namiętności. W ten sposób wdowy stały się pierwszymi kobietami sprawującymi służbę w Cerkwi/Kościele. Do takiej służby dopuszczone były kobiety powyżej 60-tego roku życia, chociaż panny wstępujące dobrowolnie do tej służby mogły być o wiele młodsze. Do obowiązku służby wdów należała opieka nad dziećmi – sierotami, odwiedzanie i podtrzymywanie na duchu uwięzionych modlitwy.
b) Służba diakonis :

Około połowy III w. w służbie wdów zaszła poważna zmiana. Jednorodna grupa wdów podzieliła się na dwie, zajmujące się działalnością o różnym charakterze. Z olbrzymiej większości członkiń zajmujących się bardziej lub mniej zorganizowaną dobroczynnością na rzecz pozostałych wiernych, wyłoniła się grupa kobiet zajmujących się wyłącznie służbą liturgiczną. Przy czym na Zachodzie grupa ta prawie nie istnieje, gdyż służba liturgiczna zdominowana jest przez mężczyzn. Za to na Wschodzie właśnie kobiety przejmują dużą część pomocy w czasie nabożeństwa. Początkowo nazywano je służącymi wdowami, a następnie diakonisami od słowa „diakonos” – pomocnik, służący. Ten rodzaj służby zdobył sobie wkrótce wielką popularność i posiada dziś już ponad tysiącletnią tradycję w dziejach Cerkwi.
Charakterystyczną cechą służby diakonis był fakt, że większość z nich stanowiły panny – dziewice, przy czym dolną granicę wieku ustalono na 40 lat. . Wysokie morale, a głównie obietnica dziewictwa były warunkiem wstąpienia do służby. Diakonisami mogły też zostać kobiety zamężne, ale warunkiem koniecznym było rozstanie się z mężem. Złamanie obietnicy było zagrożone w dekrecie cesarskim karą śmierci. W czasie późniejszym karę złagodzono.

Zewnętrzną różnicą między diakonisami a wdowami był fakt udzielania diakonisom specjalnych święceń.

Diakonise podlegały hierarchicznie bezpośrednio biskupowi, którego decyzje przekazywały i wprowadzały w życie pośród społeczności kobiet, gdyż kanony apostolskie uważały za rzecz gorszącą bezpośrednie kontaktowanie się biskupa z kobietami.
Grupa diakonis była więc pewną elitarną grupą kobiet w Cerkwi /Kościoła.

Należy przy tym dodać, że wiele diakonis pochodziło z najwyższych sfer arystokracji (np. św. Radegunda, zm. 587, królowa Francji, żona Lotara I).
Z pośród diakonis pochodzi wiele świętych kanonizowanych przez C

  • 0google +

Komentarze

Nasi partnerzy Wszyscy partnerzy

WSPARCIE Zobacz więcej

informacja_dla_ngo1.png